niedziela, 16 września 2012

Rozmowy nocą.





Godzina 1:05 – zaczynam pisać

Stwierdziłem, że moje i I. rozmowy godne są przedstawienia Wam, nasi drodzy Czytelnicy.
Zawsze mieliśmy tendencję do pierdolenia o życiu, a im bardziej byliśmy trzeźwi, tym bardziej wychodziła ona na wierzch. Zawsze twierdziliśmy z należytą sobie skromnością, że jesteśmy ludzie wyjątkowi, a nawet wyjątkowsi bardziej od każdego wyjątkowszego od nas. Takie tam ciche, skromne chłopaki. 


Godzina 1:08 – nie wiem o czym pisać, odpalam NBA2k12.
1:30 – no dobra, wygrałem, wracam do pisania.


Mieliśmy szczęście posłuchać ostatnio wykładu pana Piotra Wajszczaka, autora najlepszego bloga 2010 roku. I tak pan Piotr mówił, i mówił, i motywował do działania, aż w końcu do nas przemówił i postanowiliśmy przelać choć część naszych ynteligenckich pogaduszek na c.o.d.iego. 

Zastanawialiśmy się co przyciąga Was do bloga. Były recenzje – domyślnie istota całego przedsięwzięcia – nie ruszyliście jednak do czytania. Wystarczył jednak artykuł „Upadek rycerskości” byśmy wraz z I. zauważyli pewną zależność. Odwiedzin zrobiło się więcej, komentarzy więcej, artykuł udostępnialiście by go zbesztać bądź pochwalić, a ja zostałem również obrażony i nazwany pizdą. Wniosek? Nie można być obojętnym. Chcecie krwi? Poleje się.
 
Stąd ostatnio odrobinę inna formuła, ale bez obaw – recenzje również się pojawią. Teraz jednak skupimy się na swoich genialnych przemyśleniach.
Dziś temat zajebiście krótki – determinacja i zapierdalanie. Zauważyliśmy z I. ciekawą rzecz. Jesteśmy studentami 3 roku, za dwa lata (jak dobrze pójdzie) powinniśmy mieć magisteria. Tylko za przeproszeniem – chuj nam po nich? 
 
Nie chce mi się zaglądać do statystyk, ale jak sądzę, w momencie gdy będę odbierał dyplom zrobi to ze mną cały mój rok – szacując około 80-90 osób. Dokładając do tego studentów zaocznych, wieczorowych, zamiejscowych, podmiejscowych i tych z innych uczelni sądzę, że będzie tego około 300-400 osób. 400 osób z wiedzą teoretyczną i marzeniami by robić „kariery” (jasne, są tacy, którzy mają na siebie pomysł i go realizują – nie o wyjątkach jednak piszę). 

Pewnie łapiecie do czego zmierzam. Jak Ty, studencie, możesz liczyć, że po odebraniu dyplomu trafisz na zajebistą posadę, która zapewni Ci dostatnie życie? Wyobraźcie sobie perspektywę 5 lat studiów, posady na etacie za 3000 zł brutto miesięcznie (bardzo optymistyczna wersja po ukończeniu kierunku) przez następnych 40 lat. A nawet jeśli awansujesz to dostaniesz 8000 zł. Starczy Ci? Na dom, podróże, marzenia? „Kwestia jak wielkie marzenia masz” ktoś powie. No pewnie, kurwa. Tylko marzenia są po to żeby marzyć, my nie marzymy, my mamy cele. Kmińcie różnicę.
 
„Kim jesteś żeby mówić jak żyć?” – nikim, nasz blog, nasze zasady. Piszę teraz do ludzi, którzy nie mają starych wypchanych hajsem i nie dostaną go na otworzenie własnego biznesu. Myślicie, że za te 3000 zł dacie radę zrobić coś w życiu? Coś więcej by nie być szarakiem? Żeby Wam jeszcze bardziej dojebać powiem, że statystycznie na dziesięć nowo otwartych biznesów, tylko jeden nie upada. Powodzenia. 
Zarysowałem okrutną wizję zapieprzania dla gościa, którego nie lubisz, w robocie której nie lubisz, z chujowym hajsem przez 40 lat po to, by martwić się o to czy starczy Ci na dzieciaka i czy będziesz w stanie go utrzymać. Gratis wracanie wkurwionym dzień w dzień, śmiania się z żartów szefa, i życia na emeryturze za 1200 zł miesięcznie, połowę z tego wydając na leki i umierania ze świadomością, że chujowe miałeś życie. Powiem Wam co zauważyliśmy. Oto co następuje.

Każda, ale to KAŻDA osoba, która osiągnęła szeroko rozumiany sukces, UWAGA UWAGA, poświęciła się temu co robi, wierzyła w to fanatycznie i ZAPIERDALAŁA mając wizję tego co chce osiągnąć. Genialna, prosta, złota rada jak przeżyć życie. „Przeżyć”, nie „przeżuć”.  Znajdź to co daje Ci radość, uwierz w to, poświęć się i działaj!

Dlaczego wiara jest taka ważna? Wierzcie, bo sceptycyzm zabija każdy proces, niezależnie od tego czy to siłownia, hipnoza czy koszenie trawnika. Myślicie, że Bill Gates bał się, że mu nie wyjdzie? Gówno prawda, był przekonany, że odniesie sukces, nie brał porażki pod uwagę. Myślisz, że Jimi Hendrix był sceptyczny jak układał Hey Joe? Nie kurwa, on wiedział, że tworzy magię. Już nawet ten lamowaty Adam Mickiewicz pisał:


A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz
I sam nie wiesz, gdzie lecisz, sam nie wiesz, co zdziałasz.
Ludzie! każdy z was mógłby, samotny, więziony,
Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony.

Tak btw. Dziady, część III.


„Największą potęgą człowieka jest siła jego wiary” - Napoleon Hill. Sprawdźcie sobie kto to.

Druga część notki, dlaczego ważne jest poświęcenie?
Bo nie raz będzie tak, że dostaniecie na klatę kilka ciosów. Tylko, kurde, nie dajcie się zatrzymać. Rób to co kochasz, i mimo, że będą Cię za to wyśmiewać i ganić, miej ich w dupie. To Ty idziesz do przodu, oni będą gnić tam gdzie są do końca swego marnego życia. 


 
I na koniec – dlaczego ważne jest zapierdalanie?
No to chyba akurat najprostsza do zrozumienia, a zarazem najtrudniejsza do wykonania, część. Mozart nie byłby Mozartem gdyby nie ćwiczył, Rowling nie napisałaby Pottera, gdyby nie siedziała kilkadziesiąt godzin przed biurkiem, a Steve Jobbs nie wygrałby z ra.. nie miałby fortuny, gdyby nie to, że siedział w pierdzielonym garażu razem z Woźniakiem i programował. 

Proste? Banalnie. Chyba właśnie z tego powodu niewielu ludzi próbuje zrobić coś ze swoim życiem. Ci, którzy hejtują – nie do Was pisałem, Ci, którzy stwierdzą, że nic odkrywczego – macie rację. A tym, którym się podoba, serdecznie dziękuję.

2:45 – kończę pisać, Mass Effect czeka  <3                                                                                                                                                         K.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

5 komentarzy:

  1. No Steve nie podołał.

    OdpowiedzUsuń
  2. gowno wiesz jakbys byl taki madry to bys siedzial na plarzy a nie na blogu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś był mądry, to byś nie zaśmiecał internetu swoją osobą.

      Usuń
  3. Jak dla mnie żartowanie z Jobsa jest spoko, ale dlatego, że mam taki światopogląd. Sam chciałbym, żeby ludzie śmiali się ze mnie po śmierci, bo wolę dostarczać radość, niż ból.

    Baaaardzo duży plus za Hilla - uwielbiam typa, bo pisze o ekonomii w banalny, prosty sposób.

    Niestety nie udała się riposta do kolegi od plaży, który powinien podziękować za to, że dostaje takie informacje za darmo, a zaoszczędzone pieniądze powinien przeznaczyć na słownik ;)

    A co do samego tekstu - bardzo dobrze napisane, kilka rzeczy o których sam pisałem i o których napiszę niewątpliwie w przyszłości, bo są uniwersalne i prawdziwe - studia, marzenia, cele. Wszystko to ładnie i w skrócie - lajk it :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szymon, bo Ty dla ludzi za cierpliwy jesteś!
    Dzięki za konstruktywny komentarz!

    OdpowiedzUsuń