Bez kropli alkoholu cody nie byłoby tym czym jest teraz. Tak
samo jak wszelkie wydarzenia z naszej przeszłości czynią nas takimi ludźmi
jakimi jesteśmy, tak alkohol tworzy i nadaje smaku temu miejscu. Co ma alkohol do miłości? To proste. Pierwsze pozwala zdefiniować drugie.
Definicja Tarasowa.
Widzicie, usiadłem kiedyś z kumplem na tarasie, po ciężkim
melanżu. Wygodnie, z kawą i zmęczonym wzrokiem
utkwionym gdzieś daleko. To była jedna z tych chwil, gdy całkowicie banalne
teksty wprawiają Cię w śmiech, taki do łez, do porzygu prawie. W pewnym
momencie między salwami śmiechu, a debatą na temat nowego odcinka Konia Rafała rozmowa
zeszła na definicję miłości.
Zapadła chwila ciszy i bezmyślnego zastanowienia.
Uważał, że wiedział. Po chwili zaczął:
"(...) widzisz, bo to z nią jest tak, że jak nadejdzie miłość to wiadomo o co chodzi. To takie uczucie, emocja, pragnienie… po prostu wiesz, że to miłość. Tak jest i już, to trudne, ale inaczej się tego wyrazić nie da."
Jego miłość odeszła do innego kilka tygodni wcześniej, a On
już dawno się z tym pogodził. Nigdy nie uwierzyłem w jego szczątkową definicję
miłości.
Definicja sedesowa.
Dywagowaliśmy w kontekście rozmowy na tarasie z moim
kumplem Łukaszem. Łukasz miał właśnie idealny stan do rozmowy na temat miłości.
Czołem wygodnie opierał się o sedes. Za drzwiami łazienki trwał poczciwy melanż,
a jego organizm zwyczajnie nie wytrzymał zbyt dużej dawki lemoniady.
Dotrzymywałem mu towarzystwa siedząc wygodnie oparty o pralkę. (o Łukaszu
pisałem już kiedyś w TYM tekście).
- I., słuchaj, bo ja to nie wierzę w miłość - emocję.
Łukasz jest jednym z
tych ludzi którzy w momentach krytycznych mówią pseudomądrości za które
oberwaliby Noblem, tylko mało kto je później pamięta. To taki typ człowieka,
który powinien na imprezę nosić kask z kamerą i dyktafonem by móc
przeanalizować poprzedni wieczór.
- Bo widzisz - kontynuował - nie wierzę, że mówisz, że kochasz człowieka i
jesteś w stanie być z kimś innym, być gdzieś daleko, mówić o nim złe słowa…
- Znowu historia o Rudej Kaśce? Tej od włochatych pleców? - przerwałem mu, powstrzymując ziewnięcie.
- Nie przerywaj mi I. Widzisz, jeśli kogoś kocham, to za złe
słowo rzucone w jego kierunku, niezależnie od tego czy ktoś ma rację czy łże
zapierdolę człowieka. Zabiję i nabiję na pal. Wielokrotnie. Spalę i wydłubię
oczy.
- Jezu, Łukasz. Wiedziałem, że lektura Krzyżaków Ci na dobre
nie wyjdzie. Ona naprawdę miała włochate plecy.
- I. To jest miłość. Ślepa wiara w człowieka. Bezgraniczne
zaufanie, pomoc, wiara. To jest to, że boję się o nią gdy jest gdzieś daleko, o
to czy poradziła sobie z kupnem biletu na dworcu, o to czy ktoś jej nie
obraził, czy nie zajął jej miejsca w autobusie, o to by nie zadławiła się w
łóżku. Gdy tęsknie do tego by ją być przy niej, przytulić, gdy martwię się, gdy
nie widzę jej dłużej niż kilka godzin. Gdy jej wybaczam i pomagam, niezależnie
od tego jak głupia byłaby, jakie pierdoły gadała, jakie gówno wciskała mi do
głowy. Niezależnie od tego czy mnie całuje czy odchodzi. To jest miłość.
Głupia, niestabilna, nierozsądna miłość która wykorzystuje nas jak psy.
No i wcale nie miała włochatych pleców.
- Miała.
- Głupi jesteś bracie. Dziś młody człowiek z czasem uczy się
nie kochać. Pożałuj pierwszego który tą sztukę opanuje.
- Otrzyj buzię i wyczyść klapę. I nie czytaj tyle, obejrzyj
sobie coś. Do kina idź, na ławce posiedź.
- Tak zrobię. Dzięki I.
- W porządku.
I.
lubię tego Waszego bloga ;)
OdpowiedzUsuń"Dziś młody człowiek z czasem uczy się nie kochać." - piękne, prawdziwe i zajebiście podsumowane. Właściwie to zdanie może być mottem Waszego bloga :)
OdpowiedzUsuńPo drugie - zajebista reklama dla Łukasza :D
Po trzecie - Łukasz <3 :D
To zdanie przewinie się jeszcze w kilku tekstach, podobnie jak Łukasz.
UsuńWszystko w swoim czasie! ;)
I.
<3
OdpowiedzUsuń