Lista celów to obowiązkowe narzędzie każdego blogera. Taki bloger
musi wiedzieć do czego dąży, jak chce kształtować swoją przyszłość, ile
pieniędzy odłożyć do skarbonki, a ile przeznaczyć na bułki i kakao. Dzisiaj
punkt trzeci, prosto z notatnika I. Mustang. Koniecznie żółty.
Kaziu powiedział, że to chujowy samochód. Słabo zrobiony.
Kiepski. Że to, że tamto i ogólnie by nie kupił. Kaziu w kwestii jakichkolwiek urządzeń,
od młotka przez toster aż do mikroprocesorów jest moim osobistym autorytetem.
Ale.
Może mieć serce malucha, blachę czinkłoczento
sport, przyspieszenie Windowsa 95, a i tak będzie mój. Patrząc na ten samochód
czuję się jak przeciętny klubowicz szukający wybranki – chcę posiąść, chuj że
pusta. Obojętnie czy zbiera się jak poranna kupa, czy żre jak
bulimik po trawie, czy, że na żółty muchy srają. Dajcie mi taką, a przestanę pisać te pierdoły.
Powiedzmy na tydzień.
I.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz