środa, 26 czerwca 2013

Nigdy nie rezygnuj z marzeń.





To było z pięć lat temu. Pamiętam jak dziś, świeciło słońce, siedzieliśmy razem na tych szarych, zimnych, szkolnych parapetach i rozmawialiśmy. Pamiętam ten dialog całkiem dobrze.

- Wiesz co?
- Hm?
- Zastanawiam się, jak to będzie potem.
- To znaczy kiedy?
- No jak skończymy szkołę. No bo niby robimy fajne rzeczy, jest granda, u Ciebie muzyka, u mnie aktorstwo i ogólne jest zajebiście, ale czy nie skończy się tak, że będziemy napierdalać w Maku sklejając hamburgery albo na kasie w Biedrze? Że to będzie szare, nudne życie w którym będziemy snuć się od lodówki do telewizora, wychowywać dzieci, jeździć na obiady do rodziców, kłaść się wcześnie spać i równie wcześnie wstawać? Że te całe marzenia są w sumie bez sensu? Rozejrzyj się, czy Ci ludzie wokół nie mieli takich marzeń jak my?

Nie byłem wtedy jeszcze Iluzjonistą, nie miałem celów, planów, nie miałem wiedzy ani pewności. Ona szukała odpowiedzi, ja od odpowiedzi zawsze uciekałem.
Nie potrafiłem jej odpowiedzieć. Dziś potrafię.

Marzenia to baza. Podstawa, rusztowanie życia.
Bez marzeń jesteśmy ślepcami we mgle na środku pierdoliście wielkiego bagna. Z marzeniami zyskujemy wzrok, mgła jednak nie opada, zaś mętne błocko czeka na nasz nieostrożny krok. Znalezienie celu jest równoważne z punktem do którego będziemy mogli kroczyć. Od wytrwałości i konsekwencji będzie zależało, czy dotrzemy do tego punktu, czy utoniemy zatrzymując się i tonąc w bulgoczącym gównie.

To co powinienem wtedy odpowiedzieć: - Nie, tym ludziom brakło celów lub konsekwencji w ich wykonywaniu.

Kilka godzin temu uświadomiłem sobie, że cel który ustaliłem idąc na studia został w 100% wykonany. Dowiedziałem się tego czego dowiedzieć się chciałem. Fakt, że problemu nie rozwiązała sama uczelnia, nie zmienił tego, że misja została wykonana. Być może potrzebowałem pieczątki na dyplomie by sobie to uświadomić?

Już dziś wiem, że ilość doświadczeń jakie zyskałem od tamtej rozmowy kwalifikuje się pod wyśniony scenariusz życia wielu ludzi. Mogę być wdzięczny za to, co się wydarzyło. Co ciekawe, wiem, jestem pewien, że najlepsze jeszcze przede mną. 

Nadchodzi świt. Mam niekończącą się ilość stron Worda, zaś plany i pragnienia unoszą się w powietrzu przesiąkniętym zapachem deszczu.

Nigdy nie rezygnuj z marzeń.

I.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz