- Napiszesz coś jeszcze?
- Czego sobie życzysz?
- Coś prawdziwego.
- Przecież wiesz, że wszystko
zmyślam.
- No to zmyśl coś prawdziwego. Z
emocjami.
- To da się zrobić.
- Byle było w Twoim stylu.
- Ok.
Leżał trwając w letargu, wtopiony w
stos kolorowych poduszek. Na ścianach tańczyły cienie pod batutą oślepiającej
lampki nocnej, zaś chłodne, wieczorne powietrze wlewało się przez szeroko
otwarte okno.
Ona uczyła się do egzaminów, On
wpatrywał się bezrozumnie w zabawkę wiszącą pod sufitem. Zaproponowała mu z
grzeczności papierosa. Wiedziała, że nie pali. W zamian za to, pytająco wskazał
na zabawkę.
„To łapacz snów. Wyłapuje koszmary.
” Odpowiedziała bez namysłu. Po chwili dodała cicho. „Przydałby Ci się.”
Wzruszył ramionami. Znów słyszała
jak zgrzytał zębami. Siedziała po turecku otoczona stosem notatek, z piórami we
włosach. Zapaliła kolejnego papierosa i podała mu do ust. Zaciągnął się bez
słowa.
Zrzuciła notatki na podłogę, poszła
się umyć i przebrać.
Wypuścił dym z płuc. Nie potrafił
oderwać wzroku od tajemniczej zabawki. Jej kształt znikał gdzieś w kotłującym
się dymie.
Kiedy wróciła było dobrze.
Potem odpłynęła, wtulona nosem w
jego obojczyk. Delikatnie ułożył ją na boku i poszedł zrobić sobie drinka.
Wrócił, usiadł na łóżku i szepcząc wpatrywał się w przestrzeń.
„Gdy wrócę nie będę miał już snów.
Skomponuję takiego łapacza, że nie przepuści nawet Ciebie.”
Kiedy jego oddech uspokoił się, a
pusta szklanka potoczyła się po prześcieradle nie było już możliwości, by mógł
zobaczyć jak błyszczące w świetle nocnej lampki oczy napełniają się łzami.
Iluzjonista.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz