Niedawno był zapach października, a tu ni z tego ni z owego
nastał grudzień.
Przyszedł czas kataru, wkładania grubych, wełnianych gaci,
błota w tramwaju i czekania na opóźnione pociągi opóźnionych instytucji.
Wszystko będzie okraszone tym białym, komercyjnym wytworem przestworzy,
cudownymi płatkami śniegu które spadając w miastach przyjmą konsystencję błota.