środa, 4 lipca 2012

12 Gniewnych ludzi.



12 Gniewnych ludzi. Cóż za zdarzenie, Panie, Panowie. Na c.o.d.y. wylądował wreszcie dział ‘kultura’. Jakoś trzeba się od czasu do czasu odchamić, zaś odpowiednio dawkowany teatr może pozytywnie wpłynąć na procesy myślowe. Przynajmniej taką mam nadzieję.

 Mój pierwszy kontakt  z 12 Gniewnymi ludźmi to kultowy film z 1957 którego reżyserią zajmował się Sidney Lumet. Genialna rola Fondy. Cacko, perełka. Urzekł mnie ten kawałek starego kina, i po informacji, że Teatr Nowy w Poznaniu a dokładniej niejaki Radosław Rychcik  zabrał się za nich… nie mogłem się powstrzymać.

Oczywiście poszedłem z przekonaniem, że nie da się schrzanić TAKIEGO scenariusza. Także wiedzcie, że wymagania były bardzo wysokie.

Zarezerwowałem bilety kilka dni wcześniej. Oczywiście kilka dni za późno, i Pani w słuchawce wydała wyrok: balkon. Jako, że inny termin nie wchodził w rachubę, zgodziłem się pod warunkiem, że jeśli będą jakieś lepsze miejsca to zmienimy. Przy odbiorze było jakieś nieporozumienie, koniec końców dostaliśmy całkiem urocze miejsca w VII rzędzie, bezpośrednio naprzeciw sceny. Idealnie. Idealnie kosztem jakiegoś człowieka, który później przyszedł z identycznymi biletami jak nasze. Na szczęście jakoś się dogadaliśmy i zachowaliśmy miejsca. 

Kurtyna poszła w górę

Zadowolony?

Jak mówiłem, nie dało się tego schrzanić. 
Reżyser nadał nieco dynamiki całemu przedstawieniu. Nie udało się jednak odwzorować charakterystycznego skwaru który był fantastyczną otoczką w filmie. Wynagradzały to świetnie zarysowane postacie, każda inna, z własnymi aspiracjami, dążeniami i oczekiwaniami. 

Było zauważalne potknięcie które trochę zachwiało pewnością siebie aktora odtwarzającego filmową rolę Fondy. Z trudem przełknąłem, ale nadrobiły postacie staruszka oraz obcokrajowca. W Internecie mamy trochę inaczej ułożoną rozpiskę przysięgłych niż na scenie, także nie przytoczę nazwisk, gdyż obawiam się pomyłki. 

Brakło mi także ostatniej sceny. Cholera, powinna być. 

Być może trochę przeszkadzała mi znajomość fabuły, trochę zbyt wysoko ustawiłem poprzeczkę. Koniec końców wyszedłem jednak zadowolony. 

Odchamianie się jest fajne.

- Iluzjonista.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz