Dziś trochę o ludziach. Dokładniej nauczycielach, mentorach,
i wzorach. Nie, znów nie będzie melanży, dziś tatuś będzie uczył tak jak się uczyć
powinno. W każdym razie nikt nie narzeka, to jeszcze sobie trochę popierdolimy.
No właśnie.
Najczęściej jest tak z nauką. Słuchamy ludzi którzy tak,
chcą dla nas dobrze, ale sami nie mają pojęcia o tym, jak bardzo im to robienie
dobrze nie wychodzi. Posłuchaj, jak chcesz się wkurwić to nie dzwonisz do
kumpla tylko do teściowej. To jest logiczne.
Docelowo dążę jednak tematem do tego co lubimy najbardziej, sukcesu
i pieniędzy (opcjonalnie łatwych kobiet). Kurwa. Powiedzcie mi, czemu na
uczelniach biznesowych, ekonomicznych każą biednym studentom kserować notatki ludzie, którzy
pojęcia nie mają o prawdziwych pieniądzach?
Powoli, wróćmy do epoki przewijania na VHS Czarodziejki z
Księżyca w celu dostrzeżenia pikantnych szczegółów. Wczoraj to zbyt blisko. Chodzi
mi o podstawówki, gimnazja, szkoły średnie. Czemu, zaczynając już od naszych wczesnych
lat uczą nas ludzie którzy są… no właśnie. Nijacy. Oczywiście, wszyscy znamy
tzw. nauczycieli z powołania. Średnio na szkołę jest takich… kilku. Czasami,
jeden. Czasami żaden. Tak, to ludzie którzy pasjonują się tym czego uczą, i
tym, że uczą. I chce się ich słuchać. Czyż nie widać różnicy między nimi, a
magistrem który dorobił sobie uprawnienia pedagogiczne by uczyć, bo mu w życiu
nie wyszło i nigdzie nie chcą jego CV?
Jedziemy dalej z tymi studiami.
Kilku leszczy w przydużych marynarkach z drżącymi głosami, po niepotrzebnych
nikomu kierunkach, którzy utrudniają życie studentom, oraz kilku wybrańców,
perełek które można policzyć na palcach jednej ręki starego, niedowidzącego
pracownika tartaku. Ludzi którzy uczą dla zabawy i prestiżu. I nie do kurwy
wiedzy krzyżówkowej, nie, Ci ludzie nie chcą nas wysłać do jednego z dziesięciu,
gdzie gruby gość z niekończącą się ilością kartek będzie nas pytał o długość
przewodu pokarmowego u myszoskoczka bengalskiego. No kurwa nie, bo to jest
pojebane i do niczego nie potrzebne.
Słuchajmy ludzi którzy do czegoś doszli i uczmy się od nich.
Patrzmy na nich. Obserwujmy.
Wiem, bardzo moralizatorsko ostatnio na cody, ale to się przyda,
pomoże. Nam oczywiście, Wami jak zwykle się nie przejmujemy.
;*
Kolejny dzień bez imprez, za to pierwsze wypite piwo od
kilku tygodni.
Całe szczęście, że piwo to nie alkohol, bo nie piję.
I.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz