Ostatnio było o PKP, pisał I., teraz napiszę i ja. Bo weźcie mi proszę wytłumaczcie, jakim cudem instytucja z takim podejściem do klienta może funkcjonować we współczesnym, demokratycznym państwie?
A teraz to co mnie najbardziej wkurwia – znając życie to
konduktor w spóźnionym pociągu sprawdzi bilety, wlepi mandaty i ogólnie będzie
w dupie miał to, że ludzie czekali godzinę
na dworze.
Ja nie wiem, może źle rozumuję, ale za czasów gdy pracowałem
jako kelner, każdy błąd, czy to mój czy kucharek, kończył się przepraszaniem
klienta, nowym posiłkiem i do tego za darmo. Spotkaliście się kiedyś z sytuacją
w której PKP oddało komukolwiek pieniądze za bilety na spóźniony pociąg?
Nie mówiąc o sytuacji w której miałem bilet z miejscówką,
ale miejscówki nie było – i nie tylko ja miałem tak przerąbane.
Jakim cudem PKP może być tak bezkarne? Zero szacunku do klienta, do jego czasu i komfortu. Może
jakaś zbiorowa petycja albo inny protest? A przecież wystarczyłoby zwykłe
wytłumaczenie dlaczego jest spóźnienie i przeproszenie.
I niekoniecznie piszę
tu o wersji Pani przez megafon: „Za
utrudnienia serdecznie przepraszamy".
K.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz