Tekst o przydupasach kobiet musiał być. Wcześniej czy
później, ale ten temat dotknie każdego z nas. Wiążemy się z kobietą która ma
właśnie takiego przyjaciela, przydupasa, adoratora, pomagiera, Twój wrzód na dupie. Nazwij to
jak chcesz. W czym tkwi problem? Jak możemy denerwować się w kontekście
fantastycznej i długotrwałej przyjaźni naszej drugiej połówki, która przecież
„trwa tyle lat”, „nigdy nic”, „spaliśmy razem i nawet mnie nie dotknął”, „jak
brat”, „nigdy w życiu nic nie przyszłoby do głowy”… etc.
O co chodzi.
Przyjaciel kobiety to zwyczajna pizda, która boi się
powiedzieć o co jej tak naprawdę chodzi. Żyje w przekonaniu, że wcześniej czy
później nadejdzie taka chwila w której ONA odnajdzie w nim te wszystkie
fantastyczne, dobre cechy które sobą reprezentuje i nadejdzie jego „pięć
minut”. Całkiem sporo takiego gówna serwuje nam kablówka, to jednak jak
wyciąganie fachowej wiedzy o fizyce molekularnej z pornola. Niby jest tarcie,
ale to nie o to chodzi.
(Nie zapominajmy o tym, że faceci też mają przyjaciółki.
Popularne jest stwierdzenie, że nie warto palić za sobą wszystkich mostów. Inną
opcją może być zbyt wysoki poziom kultury faceta. Po prostu jest zbyt
delikatny, żeby powiedzieć kobiecie, że jest za gruba, ma małe cycki, za dużą
dupę, nie czyta c.o.d.y. lub zwyczajnie jest brzydka. Bywa i tak. (propsy za
ten akapit – K.))
Tak czy inaczej to szkodliwa, kretyńska i jakże przyjemna
zabawa. Przydupasem możemy podsycić poziom zazdrości w związku, postawi nam
kawę, albo wino jak nas wkurwi facet właściwy, w pakiecie dostaniemy
dodatkowego kwiatka na walentynki. Oczywiście bez podtekstu.
Tylko jest to działanie na jego niekorzyść. Jeśli naprawdę
Ty uważasz go za przyjaciela, i zależy Ci na tym by jego życie było lepsze to
kopnij go w dupę.
Może wreszcie otworzy oczy i złapie Cię za dupę.
I.

Nie no spoko może masz racje, lecz są wyjątki od reguły. Nie każdy przyjaciel kobiety to "przydupas" lecz gość który potrzebuje kobiety z którą może porozmawiać o pierdołach. Mają wspólne zainteresowania dobrze się czują w swoim towarzystwie, i nie ma nic w tym złego bo brakuje tu chemii jak to się mówi "tego czegoś" więc moim zdanie istnieje coś takiego jak przyjaźń miedzy kobietą i facetem oczywiście w granicy rozsądku
OdpowiedzUsuńGranica rozsądku. Rozmowa o pierdołach z czyjąś kobietą w drodze na zajęcia, przy kawie, czy na spacerze przy świetle księżyca z butelką szampana? Gdzie jest ta granica?
UsuńNie wiem, czy jesteś mężczyzną czy kobietą, ale wychodzę z założenia, że od rozmów o pierdołach są kumple ;)
I.
Zgadzam się. A jeśli któraś Pani nie wierzy, to niech zalotnie zapyta swojego przydupasa czy może chciałby się z nią przespać. Ciekawym odpowiedzi.
OdpowiedzUsuńPS Oczywiście, że przyjaźń damsko-męska jest możliwa. O ile jedno z nich jest tzw. pasztetem, a drugie rakietą pierwszej klasy. Tak gadajo dziadowie.
sratatata pewnie kazdy byl kiedys we friendzone;p
OdpowiedzUsuń