- Wrzuć choć fragmenty. Proszę.
- Czyż cierpienia miłosne nie są esencją życia? Łukasz,
już gdzieś coś takiego słyszałem. Ukradłeś to komuś?
- Ni chuj. Moje.
Rzuciłem okiem na ten tekst. Za długi. Smutny. Osobisty. W
dodatku śmierdział tanią, podwórkową poezją. Śmierdział jak Łukasz.
- Na pewno chcesz bym to opublikował? Za głupi jesteś na
własnego bloga?
- Nie pierdol tylko wrzucaj.
I.
Dziś młody człowiek całe życie uczy się jak nie kochać. Dostajemy
w pizdę od początku. Mało kto uwzględnia w karierze zasmarkańca, także poczynamy
się przypadkowo, przedzierając przez łepek pękniętej gumy. Oczywiście jeśli mamy szczęście i legalne lub
mniej legalne sposoby pozbycia się nas zawodzą, są za drogie lub sumienie nie
pozwala rodzicom na naszą szybką wyprowadzkę. Zmieniamy się z kawałka mięsa w małego
człowieczka, od czasu do czasu słuchając odgłosów z zewnątrz. Przy okazji pierwszy
raz próbujemy alkoholu i prochów. Dbają o nas, cobyśmy się szybko uodpornili. Pierwsza oficjalna impreza? Czemu
nie. Trochę ciasno od silnie przewiązanej białej kiecki, trochę duszno, trochę
kręci się w głowie. Ewakuacja, czyżbyśmy byli kochani? Przecież nie oddali nas.
Dzięki, z góry przepraszam, że pokrzyżowałem Wasze plany. Studia? Chuja,
utrzymaj mnie, do pracy. Nie masz mnie z kim zostawić? Pogadaj z babcią. Nie
żyje? Ma Cię w pompie? Żłobek? Tak, tam będzie dobrze, na pewno pokochają
zapach mojego gówna od wejścia. (…)
II.
Napierdalamy do podstawówki, zakochujemy się. (…) Tak
bardzo boisz się ją stracić, że się nie odzywasz. Tak jest i później, żyjąc w
nieśmiałości stajesz się młodym mężczyzną. Zaczynasz rozumieć, widzisz, że ten
kto kocha bardziej – przegrywa. Widzisz bezczelnych gości, kretynów którzy rwą
panny tak jak Ty zawsze chciałeś. Nie rozumiałeś tego. W telewizji i książkach mówili,
że miłość zawsze zwycięży. (…) Oprych lądował w gównie, dobroć i niewinność
wygrywała.
Tutaj jednak to Ty waliłeś konia, a oprych walił laski. Czyż cierpienia miłosne nie są esencją życia?
Tutaj jednak to Ty waliłeś konia, a oprych walił laski. Czyż cierpienia miłosne nie są esencją życia?
III.
Łapiesz podstawy. Pamiętasz, mówili Ci, że skromność jest cnotą. Czy można
być skromnym w dobrym garniturze, w markowej koszuli, ubrany w modny zapach? Idzie
przydusić tym kompletem starego ja. Mówili, że masz się nie garbić. Gdyby tylko
dodali, że po to by pokazać klatę, która wcześniej nie była widoczna, albo nie
istniała. Wtedy byś posłuchał, zrozumiałbyś. Już nie patrzysz na własne stopy,
nie odwracasz wzroku, Twoje ręce nie lądują w kieszeniach wtulone we włochate
jajca.(…) Ćwiczysz, szukasz hobby. Rozwijasz
zainteresowania i pasje. Uczysz się. Czytasz, wreszcie coś wartościowego. (…)
IV.
Już wiesz, że jak zbyt
mocno zawierzysz rodzicom przeszkodzą Ci w Twoich planach. Zabiorą wolność.
Będziesz nadmiernie szanować nauczycieli, nie zapamiętają Cię. Będziesz spędzał
każdą chwilę ze swoją kobietą, znudzi się i odejdzie. Ukochasz używki,
wylądujesz na dnie. Wiara? Wymagać będzie poświęcenia złej i przyjemnej reszty.
Nigdy jej nie doświadczyłeś, szkoda Ci wypuszczać jej namiastkę z rąk.(…) Ukochasz
pracę, i obudzisz się któregoś dnia w wielkim, wykurwiennym, ciepłym od kobiet
łóżku.
Nie będą to jednak kobiety warte Twojej uwagi.
V.
Kochaj rozsądnie. Dziel uwagę. Kiedy zdasz sobie sprawę,
że miłość nie ma sensu to znaczy, że jesteś w połowie drogi. Być może problemem
była dawka. Być może miałeś fantastycznych rodziców, świetne dzieciństwo,
mentora lub intuicję. I wszystko potoczyło się idealnie. Dziękuj niebiosom,
pomagaj innym i nie osiadaj na laurach.(…)
Dziś młody człowiek całe życie uczy się jak nie kochać. Żal
mi pierwszego który tą sztukę opanuje.
- Za tanie. Za długie, za ciężkie. Jak dziwka po
trzydziestce. Nie sprzeda się.
- Jak będzie więcej jak tysiąc wyświetleń to stawiasz piwo.
- Przekonałeś mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz