Usiadłem na balkonie, plecy w plecy z Łukaszem. Podałem mu „ostatniego
papierosa w jego życiu”. Zawsze tak powtarzał. Zamiast po prostu zerwać z
nałogiem trąbił o tym przez tydzień przed rozpoczęciem, a później dawał dupy w
trzeciej godzinie detoxu.
- Masz ogień?
Kliknięcie lansiarskiej, kradzionej zippo przerwało ciszę.
Oczywiście w miastach cisza to pojęcie względne. Zalicza się do niej szum
przejeżdżających samochodów, odgłos telepiących się tramwajów, krzyki głodnych żuli, jeszcze głodniejszych studentów oraz kobiet lekkich obyczajów. Ogólnie kobiet.
Wdech.
- Cicho dzisiaj.
Wydech.
- Ta.
Delikatnie odchyliłem głowę śledząc wzrokiem smużkę dymu.
Byłem pewien, że smród z papierosa dołączy do mlecznej powiaty zasłaniającej
zmęczony, wczorajszy księżyc. Otworzyłem browara.
- Kim chciałbyś być w życiu I.?
- Pierdol się. Uniosłem butelkę.
- Ale poważnie I.
- Znowu zaczynasz… spojrzałem w niebo, wychyliłem… Strażakiem.
Mają zajebiste czapki i sikawki na trzydzieści metrów.
- A ja to chciałbym zostać nomadem.
Na chwilę zamarłem. Oczywiście nie jestem rasistą, zjem i
kebaba i kokosa. Zwyczajnie pomyślałem, że go pojebało.
- Turban na łeb i wypierdalaj kroić kebab na giełdzie.
- Nie takim.
- Tylko?
- Współcześni nomadzi to najbardziej dojebany styl życia
jaki można sobie wyobrazić.
- Nigdy nie byłeś ambitny Łukasz. Turban, maczeta, mała śmierdząca
knajpka…
- Odległości kurczą się I. Mając pieniądze jesteśmy w stanie
dotrzeć w każde miejsce na świecie w przeciągu dnia. Nomad to człowiek dla
którego świat jest jednym, wielkim miastem. Dziś idzie na zajęcia w Poznaniu,
jutro w Meksyku, za tydzień w Hongkongu. Znając język angielski jest w stanie
znaleźć grupę ludzi z którymi dogada się w każdym państwie.
- Pal bo piździ. Odparłem rozcierając dłonie.
- Ale zrozum. To nie cholerna, godzinna podróż tramwajem
do szkoły, na uczelnie czy pracy. W Japonii w czasie w którym ja pokonuje sto
kilometrów, żółtki objeżdżają swój kraj. Pociągiem.
- O PKP już dosyć gadaliśmy Łukasz, aż mnie język od przekleństw
bolał.
- Ba. PKP ssie. Ale nomadzi… Dziś da się pracować z laptopem
i dostępem do Internetu. I często niczym więcej. Z pracownikami porozmawiamy
przez komunikatory. Możemy wirtualnie się wyspowiadać, umówić, przechodzić
szkolenia. Czemu mamy tego nie robić z plaży na Karaibach czy grzbietu
wielbłąda w Egipcie?
- No właśnie, czemu?
- Ze strachu. I z wychowania. I przez nasze zaściankowe państwo!
- Tu nie chodzi o to. Nie zmieniaj narodów tylko zmień siebie. Dostrzeż problem, a później go rozwiąż. Nie płacz za wielbłądem, zacznij od czegoś bliższego. Spojrzałem na fajkę w jego dłoni.
- Tu nie chodzi o to. Nie zmieniaj narodów tylko zmień siebie. Dostrzeż problem, a później go rozwiąż. Nie płacz za wielbłądem, zacznij od czegoś bliższego. Spojrzałem na fajkę w jego dłoni.
- Za tydzień.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz