(thx n/n za ten kawałek. -I.)
Nie wiem o czym będzie ten tekst i co się z niego wykluje.
Chciałbym napisać natomiast o tym co po raz kolejny zwróciło moją uwagę – o głupocie ludzkiej. Głupocie tak
bezdennej, tak okrutnej i bijącej po oczach, że pragnę czasami stać się Alexem
Mercerem z Prototype’a i rozkurwić wszystkich kretynów na tej Ziemi.
Słyszałem ostatnio smutną historię – historię człowieka
upodlonego przez kobietę. Kwestią czasu jest kiedy zrezygnuje absolutnie z
wszystkiego co lubi, a potem przestanie
pamiętać, że był kiedyś wartościowym osobą, pełną życia i planów. To jest
kretynizm, Moi Drodzy.
GŁU – PO – TA.
Dlaczego? Mimo rad, mimo uwag, mimo SWOJEJ WŁASNEJ (SIC!)
ŚWIADOMOŚCI, że robi źle – robi to dalej. A dla znajomych jest tylko powodem do
smutku. Zauważyłem ponadto coś innego – głupocie towarzyszy
lenistwo. Nie zawsze, ale często. Zwróciliście na to uwagę? Poważnie,
przyjrzyjcie się każdemu kretynowi, którego znacie – na bank jest leniwy. Jak
nie jest, to i tak na jedno wychodzi.
„Pracuj mądrze, a nie ciężko.”
Po raz kolejny – nie chodzi o lenistwo w sensie nic nie
robienia. Chodzi o lenistwo związane z niechęcią wzięcia życia we własne ręce.
Sam czasami mówię, że „nie chce mi się” – ale mówię to, gdy
sprawa dotyczy wyjścia na pizzę, pogrania w Bad Company 2 czy... Szczerze? Nie
pamiętam kiedy ostatni raz powiedziałem, że czegoś mi się nie chce. Nawet jak
mi się nie chciało to to robiłem. Jimi Hendrix mówił, że jak mu się nie chce
grać na gitarze to wtedy właśnie na niej gra bo przynosi to więcej efektów. Natomiast gdy chodzi o wiedzę, zarabianie, rozwój – wtedy
„nie chce mi się” nie pojmuję i twierdzę, że to kretynizm.
Nie kojarzę ani jednej osoby, która miałaby pieniądze,
wyrywałaby wszystkie laski, byłaby piekielnie inteligentna, zdolna, znana – i
była leniwa. Nawet jeśli Doda Waszym zdaniem jest głupia to bardzo zapierdalała
na to, żebyście frajerzy oglądali ją w Opolu nadawanym przez TVP, opłacanej z
Waszych podatków. A Wy spoko – śmiejcie się z jej butów i gadajcie o sztucznych
cyckach. Myślcie o przyszłości ludzie, po studiach będzie za późno.
Przeczytałem ostatnio artykuł, że studenci dziennikarstwa
nie chcą studiować tej specjalności ("dziennikarstwo") na magisterce. Wybrali „Komunikację w
biznesie” – Google, NLP, umiejętności miękkie. Słowem – wszystko to, co potrzebne
w obecnej rzeczywistości. Chwała im za
to. Nie wiem czy zagwarantuje im to
finansową przyszłość, ale na pewno jest na to wyższe prawdopdobnieństwo. Zawsze
można pizgać niusy 4 rok z rzędu, no nie?
Odczułem również niemałą satysfakcję – gdy powiedziałem
znajomym 2 lata temu, że myślę o tej specjalności spotkałem się z opiniami typu
„co to za szajs”, „Ty znowu jakieś gówno wybierasz” etc. itd. itp.
Czas pokaże kto miał rację, Hejterzy. Z dużej litery bo Was
również szanuję. Tego pewnie też nie jesteście w stanie zrozumieć.
BTW. Mój Profesor (pozdrawiam) skomentował cody w
następujący sposób „blog ciekawy, osobisty, jednakże duża ilość wulgaryzmów
może definiować autora” – hej, to chyba dobrze, nie?
Definiujcie jak chcecie.
K.
Wulgaryzmy właśnie nadają temu blogowi taki smaczek, który sprawia, że połykam każdą notkę z niekłamaną przyjemnością. Wasza oddana fanka Pacyna.
OdpowiedzUsuńProste. Dzięki wielkie!:)
UsuńNo kurwa.
UsuńI.
Aż mi się zachciało!
OdpowiedzUsuń