Pierdolnął we mnie TIR ( tutaj powinien być wywód na temat tego
skąd pochodzi skrót TIR, do czego się odnosi, co ma wspólnego z konwencją celną, dlaczego potocznie mówimy tak na ciągniki siodłowe z
naczepami, ale ostatecznie zostańmy przy tym transportowo – logistycznym fo
pa).
Skurwysyn wielki i ciężki, jak rzeczywistość, jak trasy
bazowe zagadnienia pośrednika. Pijany jak nic. Długo czekałem na karetkę. Najpierw słyszałem
jej upiorne wycie, zapowiedź strachu i poszerzenia strefy komfortu. Później impreza świateł i ryk silnika.
W końcu jest. Biała karetka z czerwonym kapciem typu szpilka
na masce. To nie może być NFZ, NFZ zaraża chorych własną chorobą przenoszoną
drogą biurokracji.
Z karetki wyszła kobieta, chyba nie pielęgniarka. Czarne
włosy związane w kitę, czerwona szminka, burdelowe rajstopy, biały burdelokitel.
Szybkie usta – usta i mogłem wrócić do życia.
Kreatywność, natchnienie, muza, nadświadomość?
Pewna blogerka zwykła mówić, że wena to dziwka.
Wena to szmata.
Tutaj nie ma prawa wychodzić i przychodzić kiedy chce.
Za włosy i do jaskini.
I.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz