poniedziałek, 19 listopada 2012

Prawdziwa magia.

To stary tekst, kompletnie niepasujący do tego o czym wcześniej tu czytaliście, odbiegający absolutnie wszystkim od nurtu którym podąża Iluzjonista. Dzisiaj nie będzie iluzji jaką zwykle dajecie się omamić. Dzisiaj będzie magia. Prawdziwa magia.

Przeczytasz ten tekst przy muzyce, tylko i wyłącznie przy tym utworze. 
Odpalaj, słuchaj i czytaj. Zrozumiesz.



Cichy pokój otulony ciepłym światłem. Na zewnątrz burza rozrywała nocne niebo, zaś pioruny i zimny deszcz bezlitośnie atakowały grube okiennice. Ciepło ich oddechów sprawiało, że szyby parowały. To było tuż przed maturą. Pamiętał to dokładnie, leciał właśnie ten kawałek, na okrągło, bez końca, komponując się z odgłosami burzy i nieregularnymi uderzeniami kropel o dach, a wakacje zapowiadały się fantastycznie. I choć jeszcze tego nie wiedział, takie właśnie były.

Trzymał ją w ramionach, bała się. Bała się burzy, i kolejnych dni. Bała się egzaminu, nie wiedziała, że on bał się go bardziej. Strach maskował cichy szelest pościeli i słodki szept. Głupia.

Wokół leżały krojone w plastry kawałki cytryn, sól w swym majestacie krystalizowała się na spodeczku, a pusta butelka po Tequili stała cichutko nie przerywając już niczego.

Jak łatwo było zapaść w lekki sen, jak łatwe było przerwanie go muśnięciem chłodnej dłoni po rozgrzanym karku. Wątpliwości które rodziły się pijanymi wieczorami rozwiewał kolejny brzask. I tak bez końca. 
Prawie. 

- Czego pragniesz w życiu? - spytała magiczna dziewczyna.
- Nie wiem - przyznał - Chyba Ciebie.
- Ja pragnę wolności.

Nigdy nie chciałem wypuścić jej z rąk. Odeszła sama. Przeszła jak kwietniowa ulewa.



Kiedy ulewa przejdzie, z czasem zapominamy o strachu i ciemności.
Czasami pozostają zniszczenia które przez długie miesiące staramy się odbudować z pomocą rodziny, przyjaciół, dobrych ludzi. I gdy odbudujemy nasze domy, i wybudujemy schrony stajemy naprzeciw kolejnej burzy, już odważniej, z hardo uniesioną głową i wyzywającym wzrokiem.

Bywa, że jesteśmy dostatecznie przygotowani, bywa, że przyjdzie tajfun i zmiecie nas. 
Bez słowa. 
Bywa.

Jesteśmy ludźmi. Jesteśmy niedoskonali. Słabo wychodzi nam nauka na błędach.
Wybaczamy.

Iluzjonista.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

4 komentarze:

  1. Zaprzecza "skurwysyństwu" propagowanemu wcześniej. Bezapelacyjnie. Jest inaczej. Wierzę, że wiele osób, ma dokładnie to co ja, pokuszę się o pewność- wiem, że wiele osób ma dokładnie to co ja. Mianowicie te oto osoby chciałyby powiedzieć, że tekst jest lepszy od dotychczasowych, że jest najlepszy. Nie robią tego z prostej przyczyny. Szkoda psuć efekt czegoś, co jest zbyt szczere by się tu znaleźć, zbyt osobiste by cokolwiek o tym mówić (i wreszcie) zbyt dobre by to komentować. Ot- gratuluję „I”.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst, idealnie dobrana do niego muzyka.
    Czyta się genialnie! bardzo fajnie zbudowana aura tajemniczości, która jest jednocześnie bardzo klarowna. Tekst ma swój wyjątkowy klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda tylko, że zabrakło przypisu przy cytowanym tekście (kursywa) ;) Neil Gaiman, Gwiezdny Pył, Warszawa 2007, s. 27-28.
    Przez Antyplagiat by nie przeszło, drogi I ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, świat się jeszcze nie skończył, istnieją ludzie czytający baśnie ;>

      I.

      Usuń