czwartek, 10 maja 2012

Wielkie Grillowanie UAM.



Wielkie grillowanie. Dzień pierwszy. 

Z okazji tego, żeśmy w ciszy i ze spokojem minęli tysiąc wyświetleń to powiem wprost.
Po przyjściu z imprezy miałem nastrój idealny dla pisania opinii. Najlepiej o PKP, albo polskiej służbie zdrowia. Trafiło się grillowanie, mają problem.


- Tato, tato, opowiesz mi o wielkim grillowaniu ułaemu?
- Nie.
- Ale tato… Zawsze to samo, nigdy nic mi nie mówisz!
- Daj mi spokój.
- Ale ja chcę! Tato, poopowiadaj mi troszkę!
- Nie.
- Nie podobało Ci się?
- Nie.
- To o co Ci chodzi tato?
- Zatkaj uszy.
- Tak tatusiu – pieczołowicie zatkała uszy.

Powałęsałem się trochę. Do żarcia kilometr kolejki, do kibla to nie ma szans się dostać. Można to zaliczyć do plusów i poznać kilku ludzi lejąc po krzakach.

Miejsce na to wszystko jest idealne, poznańskie Morasko to wymarzony teren na godny, plenerowy melanż. Lasy, otwarte przestrzenie, zielono, gdzie nie spojrzysz tam trawa. Tu trawa, tam trawa. Godne podłoże pod imprezę studencką.

Poszedłem pod scenę, grał Cherstwy akurat. Ociekał charyzmą. Publiczność zaś ociekała zadowoleniem, ze wskazaniem na żeńską część. Gdyby nie to, że grał covery byłbym już oddanym fanem i przykleił jego plakat nad łóżkiem w izbie wytrzeźwień. Scena bez zarzutu, ale poważnie denerwują barierki na środku. Że bezpieczeństwo, że scena nisko, że łatwiej się ogarnia i nagrywa rozumiem, ale przyjemniej byłoby stanąć bezpośrednio pod sceną. Do pizdy z takim staniem po bokach. Oświetlenie trochę nadrabiało, akustyka też dawała radę. Bynajmniej na fragmentach na których byłem nie było nic do zarzucenia.

Ludzie budowali dobry klimat, noc, konkretna impreza plenerowa, a wszystko połączone z zapachem grilla oraz aromatem taniego piwa. Nie pamiętam żebym spotkał gdzieś jakąś ochronę, ale czułem się bezpiecznie, zadymy ani przejawów agresji nigdzie nie uświadczyłem. Najwyraźniej zapach tłuszczu i skwierczącego mięsa rozmiękcza serca wygłodniałych studentów.

W zeszłym roku też odwiedziłem ten przybytek, i raczej nic się nie zmieniło. Brak zmian na lepsze, tym bardziej na gorsze. Ludzi od cholery, pijaństwo w perspektywie zbliżającej sesji student musi wykorzystać. Kursujące powrotne tramwaje widziałem, szkoda mi tych ludzi w środku. Upchnięci jak browary w plecaku gimnazjalisty.

Przesrane. 

Po tych słowach odjąłem jej dłonie od uszu.
- Podsłuchiwałaś?
Zaprzeczyła energicznym ruchem głowy.
- Podsłuchiwałaś.
- N – I – E.
- No dobra, było nieźle, tata zjadł trochę mięcha i pobawił się na koncercie. Było dużo znajomych i dobra zabawa. W dodatku wypił całą butelkę lemoniady, i widzisz jak się to kończy, teraz boli go brzuszek. No. Kurczę. Starczy?
Przytaknęła.
- Podsłuchiwałaś.
- Tylko troszkę.

- Kurczę.
- No. Przesrane tato.

Iluzjonista.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2 komentarze:

  1. Co do bezpieczeństwa: ktoś ugryzł policjanta w tyłek. :( Ja się przez to czuję zagrożony. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Funkcjonariusza, czyli może i chodzić o policjantkę. A to już brzmi ciekawiej ;>

    OdpowiedzUsuń