Lato wyczekiwane jak mocz przy publicznym pisuarze.
Otwarty ogień do którego zbliżają się wszystkie owady świata
rozwścieczone dymem z ogniska i fajki pokroju indiańskiego. Piekielna szyszka
pod dupą na wypełnionej świerszczami polanie, kamień pod karimatą który nie
można zmusić do zmiany położenia, ostre światło budzące w pogańskich godzinach,
skóra złażąca z pleców i przyklejona do nich podkoszulka. Pył za samochodem i
nerwowy chichot alergików, koszenie trawy i jej zapach po, zmieszany z niebiańskim
zapachem wyładowań. Wilgoć w dusznym deszczu z uśmiechem i cudzym uśmiechem blisko,
coraz bliżej połączenia mokrego nieba z wyczekującą ochłody ziemią. Nocne
niebo, rozmyte pijanymi myślami i pijane podróże z gwiazdy na gwiazdę. Tłuszcz
kapiący na rozgrzany węgiel i cichy syk. Gdzie jesteś kochanie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz