niedziela, 20 stycznia 2013

Lato wyczekiwane jak mocz przy publicznym pisuarze.




Otwarty ogień do którego zbliżają się wszystkie owady świata rozwścieczone dymem z ogniska i fajki pokroju indiańskiego. Piekielna szyszka pod dupą na wypełnionej świerszczami polanie, kamień pod karimatą który nie można zmusić do zmiany położenia, ostre światło budzące w pogańskich godzinach, skóra złażąca z pleców i przyklejona do nich podkoszulka. Pył za samochodem i nerwowy chichot alergików, koszenie trawy i jej zapach po, zmieszany z niebiańskim zapachem wyładowań. Wilgoć w dusznym deszczu z uśmiechem i cudzym uśmiechem blisko, coraz bliżej połączenia mokrego nieba z wyczekującą ochłody ziemią. Nocne niebo, rozmyte pijanymi myślami i pijane podróże z gwiazdy na gwiazdę. Tłuszcz kapiący na rozgrzany węgiel i cichy syk. Gdzie jesteś kochanie?

I.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz