Najpierw pojawiła się świadomość. Świadomość bycia i
zamkniętych oczu. Już wiesz, że wracasz. Pościel pod Twoimi opuszkami ma inną
fakturę, słońce jest zbyt ostre. Wracają wyostrzone zmysły. Zdajesz sobie
sprawę z jakiej ilości zakazanych substancji one wynikają.
Wiesz, że jeśli się ruszysz będzie źle. Jeszcze jest dobrze. Ciekawość wygrywa. Z wrzaskiem w głowie i setką igiełek wbijających się w potylicę uchylasz jedno oko. Ilość światła która dostaje się przez tą wąską przestrzeń zdaje się być w stanie oślepić wszechświat. Niesmak w ustach i pustynia. To musiało nastąpić. Obrót cielska z gracją wieloryba w kałuży i poszukiwania płynu. Zawrót głowy. Stabilizacja.
Wiesz, że jeśli się ruszysz będzie źle. Jeszcze jest dobrze. Ciekawość wygrywa. Z wrzaskiem w głowie i setką igiełek wbijających się w potylicę uchylasz jedno oko. Ilość światła która dostaje się przez tą wąską przestrzeń zdaje się być w stanie oślepić wszechświat. Niesmak w ustach i pustynia. To musiało nastąpić. Obrót cielska z gracją wieloryba w kałuży i poszukiwania płynu. Zawrót głowy. Stabilizacja.
Rozsądek wygrywa z łapczywością. Kilka drobnych łyków wody ze zmyślnością stratega przed snem nalanej, pozwala na sekundy zaspokoić pragnienie. Pielgrzymka do łazienki, pragnienie bezbolesnej śmierci w rozgrzanej do czerwoności wannie. Pełne siły i woli walki spojrzenie w zaparowane lustro. Porcelanowa modlitwa.
Wdech i wydech.
Głód połączony z niemożnością jedzenia. Tabletka przepita
gazowanym napojem. Myśl o dniu wczorajszym sprawiająca ból. Ból sprawiający
myśl o dniu wczorajszym.
Pozycja embriona w trakcie śniegowej zamieci, wróżbita
Maciej w telewizji sąsiada obok, wiertarka u sąsiada pod, tupanie kota u
sąsiada nad. Ból istnienia.
To jak, widzimy się wieczorem?
I.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz