- Jak to jest, że znów się widzimy? Kolejny raz wracasz do
mnie czołgając się jak dżdżownica. Żałośniej, bo one nie mają kolan.
- Tym razem przychodzę w pokoju.
- Nie wierzę Ci.
- Przychodzę jak bezbronna krowa na taśmie MC Donald’s. Jak
mucha bez skrzydeł skulona przed nieustępliwą packą. Jak źdźbło trawy drżące na
wietrze pod wielką kosiarką życia. Jak tęcza w listopadową noc. Jak Hiroszima w
45’. Jak pół litra na dwóch i zero siedem na trzech...
- Dobra, dosyć. Czego?
- Chciałem po prostu porozmawiać.
- Nigdy nie wychodziło Ci to zbyt dobrze.
- Fakt. Dasz mi jeszcze jedną szansę?
- Spierdalaj.
Trzy miesiące temu umieściłem na cody ostatni wpis. Niezła
przerwa. Skąd się wzięła? Cóż, usprawiedliwić mnie może kolejny wpis który
konstruowałem. Rozrósł się trochę, zaś gdy w ciągu tygodnia napisałem
siedemdziesiąt stron sam zdziwiłem się jak wiele może wylać się z człowieka.
Mistrz King zwykł mawiać, że należy odłożyć napisane słowa na szuflady na rok,
by mogły się ocukrować. Co znajdę w swojej szufladzie za rok? Zobaczymy.
I.
Nie spierdalaj, tylko pisz. Ja czytam.
OdpowiedzUsuń