- Nie
potrafię już pisać.
- Daj spokój.
- Nie potrafię sklecić jednego zdania z sensem.
- Przesadzasz. Daj mi coś. Chcę.
- Przecież już nikt tego nie czyta.
- Ja czytam. I ciągle tutaj wracam.
- No dobrze. Dla Ciebie.
Zaczęła mówić wtedy, gdy wszystko ucichło. To była niemal
kosmiczna cisza. Między kolejnym głębokim oddechem a uderzeniem serca mógł ją
wyłapać. Przytulić do siebie, jak te chłodniejsze skrawki pościeli, których tej
nocy tak niewiele pozostało.
- Najlepiej jest mi z Tobą gdy jesteś pijany, wiesz?
Gdy jesteśmy pijani razem jest jeszcze lepiej. Wtedy czuję się bezpieczniej i
później, wiesz, wtedy jest łatwiej.
- Wiem.
- Chyba tęsknię już z przyzwyczajenia – mówiła –
przecież Cię nie kocham. Chyba nigdy Cię nie kochałam. Nawet słabo Cię znam.
Może kiedyś Cię znałam, ale teraz jesteś przecież całkiem inną osobą. Zmieniłeś
się. Nie wiem nawet o czym miałabym z Tobą rozmawiać, nigdy z resztą nie
wychodziło nam to zbyt dobrze.
- Tak, zawsze byłem kiepski w rozmowach.
- Pierdolenie. Uwielbiam jak opowiadasz mi historie,
opowieści. Ale czasami nie możesz wykrztusić ani słowa, zlepić kilku słów które
oczekuję. Zwyczajnie milczysz. A przecież wiem, że potrafisz odgadnąć moje myśli,
wzruszyć w taki sposób, że będę śmiać się i płakać w poduszkę.
Zapadła chwila kosmicznej ciszy.
Nie dłużej jak na trzy uderzenia serca i jeden, głębszy
oddech.
- Mamy wspólne wspomnienia. Jednak wokół są zupełnie inni
ludzie. I faceci. A mógłbyś być bardziej zazdrosny. I jeszcze być taki jak na początku. Sprawiać, że byłam oczarowana Twoją obecnością.
Mogłam Cię pokazywać jak trofeum innym wokół. I obserwować jak tworzysz.
Chciałabym Cię okrywać na nowo. Chciałabym, byś mnie zaskakiwał.
- Wiem o tym.
- To dlaczego czegoś nie zmienisz?
- Bo to ma działać zupełnie inaczej.
- Niby jak?
Poprawił poduszkę i uśmiechnął się, wpatrując w sufit. Zabawne.
Burza włosów wtulona w jego obojczyk mruknęła, ponaglając
pytanie.
- Sama sobie odpowiedz.
- Na co?
- Dlaczego tutaj jesteś?
I.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz