Jeżeli na słowo „Czerwoni” bądź „komuna” dostajesz alergii,
lepiej nie pojawiaj się w tym miejscu. Proletaryat to pub stylizowany na socjalistyczną spelunę.
Portrety Lenina, Wujka Marxa i całej reszty wspaniałych komunistów uderzają od
samego wejścia. Nawet piwo, firmowe, proletaryatowe jest jakieś takie... komunistyczne.
Zabieg jak dla mnie genialny, sam wystrój powoduje, że
czujemy się jak w latach 60 ubiegłego wieku. Jeżeli ktoś lubi historię, albo
zdarza mu się słyszeć od dziada „za komuny to było lepiej...” pub będzie godny
polecenia. Ceny, jak na Poznań, bardzo przyzwoite, można nawet wypić kawę (co
jak na pub nie jest przecież standardem). Wspomniane wcześniej firmowe piwo
jest naprawdę zacne, zwłaszcza ta jego ciemna odmiana. Świetna jest również
muzyka, która spodoba się fanom alternatywy i czegoś cięższego.
Proletaryat świetnie nadaje się na pijackie rozmowy z
kumplami, jeżeli chcesz zabrać dziewczynę na piwo lepiej wybierz coś mniej
obskurnego. W zasadzie jedyną, ale za to dużą wadą tego miejsca jest fatalny
stan ubikacji. Wiadomo, po 6 piwie ciężko jest trafić, wypadałoby jednak by
ktoś to uprzątnął. Chujowo siusia się na jednej nodze, pilnując jednocześnie by
drugą nie wpaść w kałużę…
Jeżeli ktoś lubi koniński Kredens, z pewnością w
Proletaryacie świetnie się odnajdzie. Myślę też, że w drugą stronę powinno być
podobnie.
Czerwone ściany, czerwone fotele, czerwoni na ścianach,
komuna nawet w kiblu. Czego chcieć więcej? Ślicznych barmanek? Te też są.
Pozdrawiam Panie serdecznie :**
Polecam na posiadówę
z kumplami.
K.
//się nam komuna na blogu rozpanoszyła! – Iluzjonista.//

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz