poniedziałek, 7 maja 2012

Kredens




Dnia dzisiejszego dowiemy się czegoś bliżej na temat Kredensu. Pub o którym ciężko znaleźć jakieś słówko w Internecie, a tam znaleźć się powinno. Bo to dobry pub. 


Bywam. Coraz trudniej uświadczyć tam stare, dobre brzmienia i nagrania z koncertów na klasycznym rzutniku. Atmosfera się zmieniła, jednak dla mnie jest to jak najbardziej pozytywna zmiana. Klimat wzbogacił się nieco. Z piwodajni (ciemne piwko – dobre piwko!) zrobiło się miejsce do którego chętnie wpadniesz nie tylko z przyjaciółmi na browara, ale i na spotkanie z uroczą znajomą. Świeczki, półmrok i wygodne miejsca, czego chcieć więcej? Ano mamy tu ładną, komunistyczno – książkową oprawę. Osobiście słowo komunizm akceptuję tylko w formie grawerów na amerykańskich zapalniczkach, ale tu nie razi. Wchodzimy, siadamy przy ladzie i zamawiamy coś ciekawego. Wybór jest naprawdę duży czego powodem może być chwila konsternacji i zakłopotania obsługi przy składaniu zamówienia. Zawsze można przy takiej okazji pomarudzić w kwestii zniżki, dodania czegoś lub ujęcia. Ta swoboda sprawia że człowiek czuje się tam naprawdę swojsko. Przystawienie stolika, głośniejsza muzyka, ba, taniec nawet wytargujemy i to na tak skromnej powierzchni. No i kibel z klapą w pejzaż hawajski. Aż chce się zostać na jeszcze jednym browarku.


Iluzjonista.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...