Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 maja 2012

Peron 4.



Peron 4. W zamierzchłych czasach był to przyczółek dla ludzi poszukujących czegoś alternatywnego - po zamknięciu Kliniki Artystycznej, klubu w konińskim Energetyku. Później było już tylko gorzej, i gorzej, i głównie widuję tam chodzące szafy, które łatwiej przeskoczyć niż obejść.

piątek, 11 maja 2012

Koncert Pezeta i Lipali. Wielkie Grillowanie UAM cz.2



Dzień drugi grillowania. Koncert Lipali i Pezeta.

Sprawozdanie z imprezy macie w poprzedniej notce, pominę detale bo zmieniło się niewiele. Dziś skupiamy się na występach tych dwóch kapel. Zacznę od braku informacji o jakichkolwiek godzinach w których można spodziewać się było kapeli. Straszny chaos, nikt o niczym nie wiedział. Profilaktycznie zjawiliśmy się milion godzin wcześniej.

poniedziałek, 7 maja 2012

Kredens




Dnia dzisiejszego dowiemy się czegoś bliżej na temat Kredensu. Pub o którym ciężko znaleźć jakieś słówko w Internecie, a tam znaleźć się powinno. Bo to dobry pub. 

niedziela, 6 maja 2012

Blue Note



Gdy wchodzisz po raz pierwszy do klubu, który uważany jest za jeden z najlepszych w mieście, na jego szlagierową czwartkową imprezę, naturalnym jest, że spodziewasz się dużo. Bardzo dużo. A to, że klub ma swoją siedzibę w starym zamku jeszcze bardziej potęguje chęć poznania takiego miejsca.

piątek, 4 maja 2012

Kogel - Mogel



Recenzja tego lokalu jest nieco problematyczna, biorę tu na ruszt miejsce które bardzo przypadło mi do gustu i które często odwiedzam. Wiecie, bywa że w gównianym pubie niefachowy recenzent w którym poznał swoją przyszłą pomoc domową wyrzuci ze wspomnień gburowatą obsługę i lepką od syfu podłogę. No ale to nie to. Tutaj mamy przykład świetnie zarządzanej machiny do robienia klientom dobrze.

piątek, 27 kwietnia 2012

Buddha Bar


Dziś wylądowałem w Buddha Barze. Miejsce ocieka prestiżem i patosem. Wchodzimy jak przodownik pracy, po czerwonym dywanie. Bramka wita nas dziś przyjacielsko, cena za wejście równie przyjacielska. W szatni zaś trafiłem na najmilszych ludzi na świecie. Idziemy dalej i trafiamy do serca klubu. Cóż. Uwielbiam ten pierdolisty posąg buddy na środku. Zdarzyło mi się na nim tańczyć, acz by naśladować ten wyczyn polecam przygotować się do szybkiego sprintu.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Musztarda


Gdzieś w połowie drogi na piwo okazało się, że jest ważny mecz.  Jakiś geniusz wpadł na to, by połączyć psucie organizmu alkoholem oraz oglądanie spoconych mężczyzn w pubie pełnym spoconych mężczyzn, i tym sposobem trafiliśmy do Musztardy. Zmysły ratowała tylko Pani za kontuarem. Była kobietą.

wtorek, 24 kwietnia 2012

W Starym Kinie.


W Starym Kinie. Nie jestem pewien od czego tu zacząć. Teoretycznie jest to speluna. Mordownia. Mamy miejsce szare, bure i ponure, ciemne pomieszczenia, na parterze mamy parkiet do tańca, nie zawsze czynny, zaś jeśli czynny to nie uświadczymy tam standardowej, klubowej muzyki. A kibla męskiego to aż się boję.

Tawerna Hooper Bay


Tawerna Żeglarska. Wchodzimy. Hooper Bay jest  jedynym znanym mi miejscem w którym dostaniemy piwo o  chwalebnej nazwie ‘Kaper’. Diabelski trunek. Godna ilość procentów w połączeniu z dobrym smakiem gwarantuje zdradziecką, alkoholową mieszankę.

Caffe del Corso


7.46. Rano. Koczuję w kawiarni. Nastał czas przemyśleń. Żałuję, że nie zabrałem prywatnego notatnika, także te słowa konstruuję na telefonie. Częstochowa, knajpka przy głównej ulicy, właściwie alei prowadzącej na Jasną Górę. W głośniku cover Sound of Silence, muzyka z nieśmiertelnego filmu ‘Absolwent’. A dworze deszcz jak wszyscy diabli. Obsługa wpuściła mnie dwadzieścia  minut przed godziną otwarcia za co jestem dozgonnie wdzięczny. W przeciwieństwie do jakiejś kawiarni naprzeciwko, ponoć 24/dobę. Niech będzie na wieki potępiona.