Gdzieś w połowie drogi na piwo okazało się, że jest ważny
mecz. Jakiś geniusz wpadł na to, by
połączyć psucie organizmu alkoholem oraz oglądanie spoconych mężczyzn w pubie
pełnym spoconych mężczyzn, i tym sposobem trafiliśmy do Musztardy. Zmysły
ratowała tylko Pani za kontuarem. Była kobietą.
