środa, 16 maja 2012

Peron 4.



Peron 4. W zamierzchłych czasach był to przyczółek dla ludzi poszukujących czegoś alternatywnego - po zamknięciu Kliniki Artystycznej, klubu w konińskim Energetyku. Później było już tylko gorzej, i gorzej, i głównie widuję tam chodzące szafy, które łatwiej przeskoczyć niż obejść.

Punkty za atmosferę w tym miejscu lecą na ryj. No ale zostawmy już tą atmosferę. Przeanalizujmy jak to wygląda.
O ile wejdziemy. Peron bywa zamknięty od czasu do czasu z powodów znanych zapewne tylko właścicielom. No ale dziś schodzimy. Otwarte. Jesteśmy w środku.

Nasze wejście jest witane zaciekawionymi spojrzeniami. Wchodząc jesteśmy jak na widelcu. Peron proszę Państwa dzieli się na dwie części. Pierwsza z nich to typowy pub z niewygodnymi krzesłami, barem w którym znajdziemy podstawowe drinki i kilka rodzajów piwska, telewizorem uparcie odtwarzającym programy o modzie (ze święcącymi dupami wychudzonych modelek) i lustrem przy którym można poprawić krawat. I gdyby się na tym kończyło to już byśmy wychodzili, ale wystarczy kilka kroków by znaleźć się w przyjemniejszej części. Gustownie pomalowane ściany, pod nimi wygodne kanapy. Na środku parkiet. Dobre światła. I rura.

Tutaj się tańczy. Z racji tego, że parkiet jest malutki tańczy się naprawdę wyjątkowo. Ciało przy ciele, piwsko w dłoniach i balet. Poezja. Ogromny plus. Później mamy to piwsko na rękach, koszuli i ludziach wokół, jednak ten szczegół nie jest godny osobnego akapitu.
Idziemy dalej. Palarnia. Palarnia to oddzielna bajka. Wydzielone pomieszczenie z wygodnymi kanapami. Wyglądają jak wyciągnięte prosto ze śmietnika, jednak w niczym nie zmienia ich przydatności i wygody. Kibel. Kibel - chlew. Zwłaszcza męski. Spłuczka w częściach, dziury w drzwiach. I weź tu się kurwa odlej w spokoju.  

To byłoby naprawdę dobre miejsce. Po włożeniu jeszcze kilku szeleszczących banknotów oraz pokazaniu przechodniom, że tak, tam w tej dziurze jest pub.


I.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz