czwartek, 25 kwietnia 2013

c.o.d.y. ma roczek!




Moje dzieciątko ma roczek. Na przestrzeni tych kilku miesięcy trochę się zmieniło i mam wrażenie, że to miejsce zasłużyło na drobne podsumowanie. W końcu kawałek życia.

Na początku pomysł był prosty, było to miejsce w którym ocenialiśmy i opisywaliśmy miejsca związane z rozrywką, kulturą i melanżem w tym smutnym jak piersi emerytki kraju. Zaniosłem projekt P. oraz K. Ten ostatni przystał do konceptu i możecie przeczytać kilka tekstów jego autorstwa na blogu. 


Pierwszy szkic zakładał stronę internetową, mapkę i takie tam inne pierdoły. Pomysł był dobry, ale nie wypalił. W międzyczasie powstało sporo tego rodzaju serwisów. Pisałem, ale traciłem do tego serce.

Nastał tekst napisany przez K., Upadek Rycerskości który był proroctwem dalszego rozwoju bloga. 

Niedaleko później przyszedł Paryż a ja straciłem chęć pisania czegokolwiek. 

Gorączka sprowokowała mnie do reanimacji projektu. Jebłem My narkomani i zaczęło się znów. Pomysł zmienił się. Do miejsc dodaliśmy muzykę i lifestyle. Złapaliśmy kontakt z RLO, przeprowadziliśmy kilka wywiadów.
Teksty pisane przy kielichu oraz wymiany zdań z Happysad,
Romantykami Lekkich Obyczajów i Muchami pozwoliły nam na najwyższe statystyki w historii bloga. Sam wywiad z happysadem został wyświetlony od tak ponad 2000 razy.

Na fali napisałem kilka tekstów z których jestem naprawdę dumny. Pokolenie zombie, To tylko mój przyjaciel, świetna Definicja Miłości oraz nieźli Współcześni Nomadzi. Gdzieś w tych tekstach pojawiała się postać Łukasza, ekscentrycznego filozofa - pijaka. Fajny facet. Później przyszedł czas stylowych, wyszukiwarkowych tytułów jak 5 rodzajów ludzi... oraz 10 kroków.... Kilka z nich okraszonych było zdjęciami czytających nas kobiet oraz zaczął się cykl muzyczny który trwa do dziś.

Ten etap został zamknięty dwoma tekstami. Ostatnim do tej pory tekstem K. na c.o.d.y. O głupocie i lenistwie... oraz moją Prawdziwą Magią. Ogarnął mnie wtedy strach. Zwykle nie boję się lekceważyć i usuwać tekstów, wychodzę z założenia, że jeśli coś stworzyłem, jestem w stanie w przyszłości stworzyć coś lepszego. Tutaj było inaczej. Bałem się, że nie zdołam zbyt szybko napisać czegoś równie dobrego jak Magia.


Po tym statystycznym orgazmie przyszedł czas odpoczynku i ładowania sił. Zaczęła się prawdziwa zima. W tekstach forma górowała nad treścią. Nie były przemyślane. Od tamtego czasu tylko Ile jest dni... oraz Nie spierdol tego trzymały "jakiśtam" poziom. 

Dziś wyrzuciłem 25 tekstów nie wartych tego miejsca.
Zmieniłem szablon i czcionkę na luźniejsze. 

Potrzeba tu trochę odświeżenia. 
Trochę mnie nie było, ale słońce znów świeci nad naszymi głowami. I choć znam się na motywacji i empatii jak świnia na gwiazdach to miło mi Was tutaj znów widzieć. Jeśli ktoś tu jeszcze żyje niech ruszy dupsko i mi pomacha. Czym tam sobie chce.

Iluzjonista.

2 komentarze: