Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klub. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 października 2012

Toastmasters



Moi drodzy, dziś odrobina prywaty i reklamy. Będzie to jednak reklama w dobrej wierze, nic absolutnie z tego mieć nie będę. Czy słyszeliście kiedykolwiek o organizacji Toastmasters? Została ona stworzona sporo lat temu, specjalnie dla ludzi, którzy chcą uczyć się umiejętności przemawiania i liderowania grupie.

niedziela, 6 maja 2012

Blue Note



Gdy wchodzisz po raz pierwszy do klubu, który uważany jest za jeden z najlepszych w mieście, na jego szlagierową czwartkową imprezę, naturalnym jest, że spodziewasz się dużo. Bardzo dużo. A to, że klub ma swoją siedzibę w starym zamku jeszcze bardziej potęguje chęć poznania takiego miejsca.

piątek, 27 kwietnia 2012

Cykl: z pamiętnika imprezowicza.


Odrzucając zasadę ‘na domówki się chodzi, domówek się nie urządza’ stała się domówka. A właściwie pijaństwo docelowo mające zakończyć się klubem. Skromnie można powiedzieć, że nasze domówki są godne. Bynajmniej nie spotkaliśmy się z żadną reklamacją. No chyba, że sąsiadów i policji.

Buddha Bar


Dziś wylądowałem w Buddha Barze. Miejsce ocieka prestiżem i patosem. Wchodzimy jak przodownik pracy, po czerwonym dywanie. Bramka wita nas dziś przyjacielsko, cena za wejście równie przyjacielska. W szatni zaś trafiłem na najmilszych ludzi na świecie. Idziemy dalej i trafiamy do serca klubu. Cóż. Uwielbiam ten pierdolisty posąg buddy na środku. Zdarzyło mi się na nim tańczyć, acz by naśladować ten wyczyn polecam przygotować się do szybkiego sprintu.

wtorek, 24 kwietnia 2012

W Starym Kinie.


W Starym Kinie. Nie jestem pewien od czego tu zacząć. Teoretycznie jest to speluna. Mordownia. Mamy miejsce szare, bure i ponure, ciemne pomieszczenia, na parterze mamy parkiet do tańca, nie zawsze czynny, zaś jeśli czynny to nie uświadczymy tam standardowej, klubowej muzyki. A kibla męskiego to aż się boję.